Utwórz nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ] 
Drukuj
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 31 sty 2015, o 21:32 
Czy da się uwolnić niewiedzę, choćby tą z przeszłości?


  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 22:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 117
Podziękowań: 24
Oczywiście. Co masz na myśli mówiąc niewiedzy z przeszłości?

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 31 sty 2015, o 22:58 
Chodzi mi o dojżałość do uznania niewiedzy z przeszłości i przyszłości jako bezemocjonalny fakt.
Lub coś takiego.

Czasami się w ślepy zaułek wkręcam.


  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 23:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 117
Podziękowań: 24
Widzisz, ponieważ przez większość czasu nie dowierzałam samej sobie, przez co popełniłam masę głupstw i wpakowałam się w poważne kłopoty finansowe (oczywiście niosąc pomoc...)i to, zanim osiągnęłam wiek, w którym dają kredyty hipoteczne. Teraz postanowiłam zaufać sobie i radzę zrobić to każdemu.
Niewiedza z przeszłości, cokolwiek masz na myśli, oraz błędy, do których doprowadziła to tylko, lub aż lekcje życia. Masz do siebie pretensje o coś co było nieuniknione. A wiesz czemu? Bo zanim tu przyszedłeś wybrałeś sobie taki własnie plan. Wiem, że tak jest, cokolwiek ktokolwiek o tym sądzi. Pewne rzeczy po prostu się wie. Pomyśl czego się przez to nauczyłeś. Kiedy zaczniesz się nad tym zastanawiać znajdziesz dziesiątki takich nauk. Pozwól sobie zdać egzamin z życia, przebacz sobie, a potem pogratuluj dobrej roboty- " Brawo stary, spartoliłeś, ale teraz już To Wiesz. Już Tego nigdy nie powtórzysz. Teraz możesz żyć dalej i dalej."

Oczywiście to nie oznacza, że istnieje PRZEZNACZENIE, które jest niezmienne To nie grecka tragedia. Przyszłość jest przygodą, którą planujemy tu i teraz. Jeśli wiemy czego chcemy i uznajemy, że to nasza droga, to wystarczy nią iść. Jeśli oświetlisz sobie tylko 15 m przed stopami, to i tak możesz iść do przodu. Idź do przodu.Co to ma za znaczenie czy wiesz czy nie, co będzie dalej, albo dlaczego tak było wcześniej. Daj sobie żyć. Zrób to dla siebie.

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sty 2015, o 23:43 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 117
Podziękowań: 24
To nie musi być bezemocjonalny fakt. Dlaczego? To twoje życie,przejmujesz się nim. Nie można tylko pozwolić, żeby to "przeżywanie" nas zdominowało. Każdy czuje czasem lęk, rozczarowanie, poczucie winy, albo moralnego kaca. Nie jesteśmy tybetańskimi mnichami!
Równowaga. Spokój ducha. Zaufanie dla swojej mądrości. Dobre intencje. Wdzięczność. Przebaczenie.

Można się tego nauczyć. Ja naprawdę wiem, co mówię.

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 1 lut 2015, o 13:25 
Nie wątpię, że wiesz co mówisz.

Pracujesz? Chodzisz do pracy? Lubisz to robić? Ja np. nie lubię. Wolę poznawać masę ludzi, takich jak ty czy Aster czy ktoś inny.
Życie nasze wygląda tak, że bierzemy to co chcemy robić, cedzimy to przez sitko strachu i tak oto wygląda nasze życie. Lubię działać, coś robić, życiu konia ukraść. Nie chcę opaść na laurach. Wolę widzieć, że zawsze jest coś do zrobienia. Wiem, że to brzmi jakbym nie chciał rozwiązania, bo może nie chcę, może to tylko moja zabawa :ymhug:

Próbuję jednak iść do przodu mimo że nic z przodu nie widać.


  
 
PostNapisane: 1 lut 2015, o 16:05 
Emkafe
====

Oki- doki, brniemy dalej.

Trzeba się ogarnąć, uzmysłowić sobie bez oszukiwania siebie i innych, bez tych medialnych upiększaczy, jaką mamy autentyczną, globalną sytuacją na Ziemi w czasie teraźniejszym.
W jakim poście napisałam, że przeszłość i przyszłość jest tożsamym, a teraźniejszość jest tylko punktem zbiorczym, takim węzłem kolejowym w obu kierunkach (tak jak splot słoneczny w człowieku).

Z pewnością większość ludzi na świecie, jak i „duchowiaków” zdaje sobie sprawę z działalności i struktur Iluminate (New Age i inne trendy), rozciągniętych po świecie, jak pajęczyna, której nie da się ot tak sobie zerwać: system oświaty, system rządzenia państwami, gospodarkami, mediami, technologie, zbrojenia, nauki genetyczne, sądownictwo, bankowość, handel i lichwa, giganty farmaceutyczne i chemiczne (Monsanto i inne), pornografia, internet, przemysł filmowy i muzyczny, wszelkie monopole, unie, pakty, cyrografy, globalna inwigilacja, korupcja, miliardowe afery, handel żywym towarem, handel organami ludzkimi, degradacja natury, zatruwanie środowiska, nowe generacje broni biologicznej i energetycznej... itd..- projekty konsekwentnie wdrażane pod szyldami „Nowy porządek świata”, „Jedna światowa religia” (druga w historii wieża Babel), „Odbudowa Sodomy i Gomory”, „ Program depopulacji ludzkiej”, „Talmud- biblią szatana”, „ Rozbijanie rodzin i wartości rodzinnych”, „Super komputer Bestia w Brukseli”, „Odbudowa III Świątyni w Jerozolimie” (centralny sąd wszystkich narodów, sąd ponad Boskim prawem, sąd lucyferiański), „Odbudowa tronu dla przyszłego władcy świata” (ten tron znajduje się już właściwie zrestaurowany w Berlinie, wykupiony od Turcji)”, „100 letni program Judeopolonia” (Polacy w rezerwatach jak Indianie, Polska jako tożsamość narodowa nie istnieje, jest sprzedana w 80%), można tak wymienić jeszcze sporo.
Biblia skwitowała to jednym zdaniem: „Cały system rzeczy od szatana pochodzi, nie od Boga”. System, nie wartości. Nacisk jest na słowo system.

Nie można żyć w ułudzie, pruderii i wielkim jednym kłamstwie, oraz udawać, że niczego się nie widzi wokół, nie słyszy, nie czyta, nie rozumie. „Kto ma oczy, niechaj widzi, kto ma uszy niechaj słucha” (nie zamykać, otwierać- przestroga Jezusa, aby nie nakładać sobie kolorowych szkiełek na oczy, tylko widzieć rzeczywistość taką, jaka ona jest, nie przez różowe okulary, nie przez iluzoryczne fanaberie i fantasmagorie umysłowe, jaki to świat cudowny jest). Nie jest! To trzeba sobie otwarcie powiedzieć, zgodnie z prawdą, zgodnie z rzeczywistością, a nie w medytacjach uciekać od rzeczywistości w krainę Mary lub w Krainę Wiecznej Szczęśliwości i Zapomnienia, jak Odyseusz. To nie jest tak, jak sobie wielu wyobraziło, że duchem ucieknie od ziemskich problemów i skupi się na swoim rozwoju, a reszta poza tym „w adupiu”…nie widzi się, że sąsiadka piętro wyżej chodzi po śmietnikach, aby dzieci wykarmić. To nie jest rozwój duchowy. Rozwój polega na widzeniu, słyszeniu, odczuwaniu, kreowaniu i wyrażaniu siebie w prawdzie. W kłamstwie i rojach umysłowych nie ma i nie może być rozwoju.

Nie należy zapominać skąd się ta gonitwa i pogoń za tym złotym czy papierkowym pieniążkiem wzięła. Warto poczytać trochę o Babilonii, wszystko to już było, ludzkość to przerabiała, mamy teraz tylko powtórki z rozrywki, czas na głębokie refleksje, aby coś zmienić, aby historia się nie powtarzała w koło Macieja. Ileż można w kółko to samo przerabiać?

Piszesz: „W ogóle oddzieliłabym ludzkie intencje i zachowania od Boga”. Zgoda, ludzie mają wybór, mają podpowiedzi, co może być dobre, a co złe. Ale z drugiej strony jesteśmy dziećmi Boga, na jego podobieństwo stworzeni (oprócz linii rodowej Kaina) i on doskonale wie, w jakie tarapaty popadła ludzkość poprzez pychę i pożądanie, doskonale wie, ile w nas słabości i wszelkiej niegodziwości.

„Nie wierzę w Szatana z mitu, który mąci nasze dusze. Wierzę w wolną wole, wzięcie skrajnej odpowiedzialności za siebie.” Oki, to skąd się wg Ciebie wzięło zło, dlaczego zakorzeniło się w człowieku i obok człowieka, we wszelkich strukturach jego bytu? Kto/co mąci nasze dusze? Jaki ma w tym interes? Co chce uzyskać?

Zauważ, jak ludzie mają zakodowane w głowach. Wierzą w anioły, wolną wolę, czyli wszystko to co zakorzeniła w umysłach ludzkich Biblia, a nie np. w traktaty wedyjskie, lub inne, ale już w samo zło nie (i czy to ważne, jakie imię/nazewnictwo zło posiada: Szatan, Utututu czy inny Srutututu). Chodzi o to, że ZŁO INTNIEJE i nikt nie jest w stanie temu zaprzeczyć. Nie ma takiej istoty na ziemi. Np. zabójstwo- to zabójstwo, a nie śluby z Bogiem, tego nie da się przeobrazić na coś świetlistego i pięknego. Nie ma takiej opcji. Krew się polała i niegodziwość się stała. To jest prawdziwe- zgodność stanu rzeczy, nie fikcja. Fikcja to coś takiego: leży nieboszczyk, cały świat widzi, że zimny jak głaz, a paru pomyleniców częstuje go herbatką i pyta, czy chce do niej cytrynki, a może pójść mu jeszcze po pączki, bo pewnie zgłodniał od tego leżenia. ;) Ludzka wyobraźnia nie zna granic, wymyśli nie takie rzeczy i uzna za prawdę, liczą się stany faktyczne.

Piszę tę historyjkę niemal na każdym forum, aby coś ludziom poszukującym duchowości zasygnalizować- jak można się zatracić w drodze do doskonałości.

Bóg stworzył Słonia (może być nawet koza jako przykład lub truteń Gucio). A słoń jak słoń, duży, chropowata skóra, wielka trąba, wielkie uszy, w porcelanie nie poruszy się jak baletnica. Słoniowi nie podobało się, że jest taki chropowaty (choć dla Boga był piękny i doskonały, oryginałem w swoim rodzaju). Zamarzyło mu się być gładkim, zabiegał o to latami i tak się stało. Gdy już był gładki zamarzyło mu się, że gdy będzie bardziej różowy, to już będzie idealny w swoim mniemaniu. Gdy już był różowy, to mu się odwidziało i chciał być fioletowy, potem bez trąby, potem się umniejszał i znowu upiększał…i piękniał, doskonalił się i stał się biały. I nawet nie zauważył kiedy stał się pastylką- polopiryną. Mało tego-> słoń zapomniał o swoich dzieciach, słoniątkach, które straciły orientację, co mają dalej z sobą zrobić, czy ich sensem życia jest być słoniami, czy zgoła czymś innym: motylkiem, żabką, żyrafą, kolibrem, czy też najdoskonalej będzie zostać czopkiem na zatwardzeniem lub szczepionką na ptasią grypę. Michael Jackson też się spigułkował i nieciekawie na tym wyszedł, jak i wielu jego naśladowców (w formie fizycznej oczywiście, ale forma duchowa podlega takim samym procesom spigułkowania)

Myślę, że w skrócie dobrnęłam do końca i możesz z referatami wyskakiwać. Byle nie dziesięć referatów na raz. Plis. :) :) :)


  
 
PostNapisane: 1 lut 2015, o 20:27 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 117
Podziękowań: 24
Freedom,

Pracuję, zarabiam, gotuję, sprzątam. Akurat w tym momencie temat pracy jest dość obszernym tematem. Ze względu na dziwną sytuację, w którą się wpakowałam. Na szczęście wszystko jest na finiszu. Poza tym zawsze staram się wykonywać to, co lubię. I za to otrzymywać zapłatę. Inne rzeczy odpadają. I już.

Tak jak mówisz, trza przeć do przodu. Słuchać, obserwować, pryzmować życie na klatę. Będzie dobrze. Już jest dobrze. ;)

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2015, o 21:14 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 cze 2013, o 07:29
Posty: 117
Podziękowań: 24
Aster,

Nie twierdzę, że świat jest idealny i należy być motylkiem, by fruwać nad jego idealnymi strukturami, i nektar spijać, i pogwizdywać.

Nie jesteśmy idealni, mamy całą serię paskudnych cech, do większości z nich się nie przyznajemy nawet przed lustrem. Wydaje nam się, że jesteśmy władcami materialnego świata, który dzieli się na silnych zwycięzców (kilku) i hordy słabych frajerów. To wszystko prawda. Wojna, głód, znieczulica, agresja, podłość, obłuda, podstępy.

Ale to nie oznacza, że należy uznać, że taki jest świat i już. I należy na niego patrzeć i tego słuchać i... i co dalej? I krzyczeć, ze wszystko marność? Po to jesteśmy tu na Ziemi? Po to tu żyjemy?

Doskonaląc siebie, dodajemy cząsteczkę czegoś lepszego do opisanego powyżej świata. Stając się lepszymi, pogłębiamy dobre cechy, jak empatia, bezinteresowność, chęć niesienia pomocy. Nie podepczę wrednej staruszki z drugiego piętra, która potknęła się o schodek (dobrze babie!) tylko dlatego, że zagląda mi do okna (Ona żyje na kocią łapę! Rozpustnica!) i wali w rury (jak można mieć taki głośny mikser!). Przeciwnie. Podam jej rękę i zaprowadzę do domu, a nawet spytam czy jej nie pomóc. Na tym to polega. Na tym polega "nadstaw drugi policzek". Nie na bierności i dawaniu się wszystkim w około okładać. Ale na tym, żeby wybaczać każdemu, wszystko. I nie chodzi o glorię i chwałę wieczystą, ale o staranie się być dobrym, na tyle na ile możemy.A nawet jeszcze bardziej. Bo tylko w ten sposób mamy szansę zmienić ten syf, który nas otacza. Nie agresją i walką. Nie zbrojnym sprzeciwem. Tylko pokazywaniem, że można inaczej. Ostatnio gdzieś przeczytałam: "Zrób trzy dobre uczynki w ciągu dnia, ale tak żeby nikt o tym nie wiedział. Jak ktoś się dowie, zaczynaj wszystko od nowa".

Miałam w pracy starszego o ponad 30 lat kolegę. Emerytowany aktor teatralny, bardzo charyzmatyczna postać, ale przy tym bardzo towarzyska. Zwykł do mnie mówić: "Widzisz M., ty wszystkich chcesz usprawiedliwić. Zawsze szukasz powodów. On jest taki bo to, ona jest wredna bo tamto. Trzeba zrozumieć, trzeba wybaczyć, bleble. Ale to ty musisz zrozumieć jedną rzecz. Czasem zło jest po prostu złem, a k*restwo k*restwem." I chociaż bardzo go szanuję, bo to mądry facet i dobry przyjaciel, to mam ogromną nadzieję, że nigdy tego nie zrozumiem.

Zło istnieje, ale tylko w nas. Nie wiem skąd jest. Może jest nauczką za pychę. Jest. Ale zło dobrem się zwycięża. A dobro nie może być agresywne, bo przestaje być dobre.

Zamiast oglądać się na innych lepiej robić swoje.
Nie próbuję Cię przekonywać, że świat, nasz własny świat, może być piękny. Mój jest. Stał się takim. Mimo problemów, niesprawiedliwości, chamstwa, łez i bólu serca. Mimo deptanego sumienia i dobrej woli. Jest piękny. A ja jestem szczęśliwa. Stałam się taką. I jeśli mogę staram się innym też to dać. Pomagać jak umiem. Jak mogę.

Nie próbuję udowodnić, że jestem taka super. Nie jestem wspaniała i idealna. Jestem kapryśna, chaotyczna, bywam złośliwa i drażliwa na swoim punkcie. Zapominam o sprawach ważnych i mam tendencję do skupiania się na sobie. Ale doszłam do tego, że potrafię o tym powiedzieć sobie w twarz i za każdym razem, jak się na tym złapię, staram się to naprawić. I staram się robić wszystko by nie krzywdzić, przepraszać za własne błędy i pamiętać o innych ludziach.

Świat zmienia się od siebie. Ja chcę udowodnić, że można. Jeśli to pomoże chociaż jednej osobie to jestem zwycięzcą. Mogę być w oczach innych słoniem, który chciał stać się motylem. Ale kto zabroni słoniowi mieć marzenia?

_________________
Emkafe


"Trwaj tylko w słońcu, bo nic pięknego nie rośnie w ciemności."
F. Schiller


 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 1 lut 2015, o 22:51 
Bardzo ładnie opisałaś swoje przemyślenia. Naprawdę. Podoba mi się jako całość. :) Dawno takiej elastycznej treści nie czytałam. Najbardziej jednak wzruszył mnie tekst: "Zrób trzy dobre uczynki w ciągu dnia, ale tak żeby nikt o tym nie wiedział. Jak ktoś się dowie, zaczynaj wszystko od nowa".


  
 
Odpowiedz w temacie


Przyjaciele: dobrysennik.pl
Centrum pobierania

Witaj na Naszym forum o tematyce - rozwój osobisty i duchowy. Porozmawiasz tutaj z użytkownikami na tematy niezwykłe. Warto również sprawdzić aktualny horoskop na cały rok 2013 razem z przesłaniem anielskim dla każdego znaku zodiaku! Oprócz tego nasi użytkownicy pomogą zinterpretować twój sen oraz zagłębią Cię w tematykę rozwoju osobistego, spraw związanych z duchowością, jak i również ezoteryką. Sprawdzisz także znaczenie snu w naszym własnym senniku online, w którym podyskutujesz z użytkownikami.
Regulamin, polityka prywatności i kontakt
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group | phpBB SEO | Spolszczenie: phpbb3.pl
Copyright © 2012 by WrotaRozwoju.PL